Sezon zasadniczy, Kolejka 8, 2007-11-18 16:00
19
10
12
17
12
8
14
18
Relacja
Spotkanie Bobasów z Fu Fu było typowym meczem walki, bez finezji i efektownej koszykówki. Wygrała drużyna, która wykazała więcej opanowania, traciła mniej piłek i trafiała w kluczowych momentach. Jakbym się długo nad tym nie zastanawiał to nie wymyślę po co gracze z Rudy Śląskiej dawali się wciągnąć w prowokacje Praszka. Zawodnik ten znany jest tego, że stara się w każdym spotkaniu wciągnąć rywali w niepotrzebne dyskusje. Tym razem haczyk połknęła cała drużyna Fu Fu. Ciekawe ile jeszcze będzie musiało upłynąć wody w Kłodnicy, zanim zawodnicy grający przeciw Bobasom przestaną się nabierać na te prowokacje. Gracze Fu Fu byli kolejnymi, którzy zamiast grać, chodzili za „Palmerem”, by z nim „podyskutować”. W tym czasie jego koledzy mogli spokojnie zdobywać punkty po rzutach z czystych pozycji, tak jak np. Kozak na początku III kwarty. Tak naprawdę tylko jeden zawodnik grający w tym meczu zagrał dobre zawody. Sobek - bo o tego gracza mi chodzi - dał przynajmniej małą szansę swojej drużynie na wygranie tego spotkania. Szkoda, że zdarzały się mecze, w których w ogóle nie wchodził na boisko. Tym razem wykorzystał nieobecność Kucharczyka, jednak optymalnym wydaje się układ kiedy obaj przebywają na boisku jednocześnie, zwłaszcza wobec słabej postawy P. Nowrotka w tym sezonie. A wracając do meczu, to w ostatecznym rachunku ważny okazał się początek spotkania kiedy nie pilnowany Świerkowicz trafił trzy razy zza linii 6,25, co umożliwiło Bobasom wyjście na prowadzenie, którego już później nie oddali.